Nie wszyscy wiedzą, że jest wiele wszechświatów. Są wszechświaty Grube i Chude, Kolorowe i Nadmuchiwane, Mrugające i Odrzutowe. Są też wszechświaty bardzo nieduże, a ten, który zamieszkują Gżdacze, jest najlepszym i najmniejszym ze znanych wszechświatów.
Otóż każdy taki wszechświat jest sobie całkowicie osobno i na ogół nie spotykają się ze sobą w żadnym punkcie, ale jak się spotkają, to taki punkt nazywa się Dziurą Kosmiczną.
Wszechśiat Gżdaczy był taki mały, że kiedy spotkał się z naszym normalnym wszechświatem, to zrobiłą się bardzo maleńka Dziurka Kosmiczna, przez którą mógł się przecisnąć jedynie najmniejszy ze wszystkich Gżdaczy.
W gruncie rzeczy pozostałe większe i dorosłe Gżdacze nie bardzo miały ochotę wybierać się w jakiś inny świat, uważając, że jest im dobrze tam, gdzie są, tylko włąśnie jeden, jedyny, najmniejszy Gżdacz postanowił przecisnąć się przez Dziurkę. Zwany był on przez swych znajomych Wiercącym się Gżdaczem lub Nieustannie Fruwającym Gżdaczem (wszystkie Gżdacze mają pomarańczowe skrzydła) albo nawet Wyjątkowo Wścibskim Gżdaczem, sam zaś często myślał o sobir jako o Gżdaczu Żądnym wiedzy.
Często się zdarza, że to, co mamusia uważa za wadę, my uważamy za zaletę i tak też było w wypadku małego Gżdacza.
Mamusia oczywiście chciała, żeby mały Gżdacz był żądny wiedzy, ale twierdziła, że jeśli ktoś na przykład nie myje uszu, żeby sprawdzić, czy ogłuchnie, to to nie jest żądza wiedzy, tylko głupia ciekawość.
W każdym razie mały Gżdacz skorzystał z nieuwagi starszych i przecisnął się na drugą stronę Kosmicznej Dziurki.
A po drugiej stronie akurat była Wielka Narada pod Auspicjami (Auspicje leżą niedaleko Krakowa).
Więc pod tymi Auspicjami siedzieli różni bardzo mądrzy uczeni i myśleli, co to takiego ta dziura, aż tu nagle wyfrunął z niej mały Gżdacz!
- Kto ty jesteś? - zapytali chórem uczeni.