|
|
             
|
|
Niedawno dorwałem jeszcze ciepłą gierę firmy Raven - mowa tu o SOLDIER OF
FORTUNE. Fabuła jest dość oryginalna jak na FPP. Krótko ją przedstawię:
Jakaś Wania i Sasza nudzili się i postanowili skubnąć 4 głowice jądrowe.
Ty jako weteran wojenny dostajesz misje odzyskania ich.
Jednak nie fabuła jest tym co przykuwa do komputera, o nie. Pierwsze co się
narzuca na gały to niesłychana brutalność! O tak!!! to naprawdę można
zobaczyć gościa z flakami na wierzchu (ściślej wątrobą ;))Ciało ludzkie w
tej grze zostało podzielone na 26 części z czego każda inaczej reaguje na
strzał! Jest na co popatrzeć. Co chwilę motywy typu gość skaczący na
jednej nodze, albo bez nogi ;). Same smaczki. Co do grafiki jest całkiem wporzo
dość mocno przypomina Q2, bo to ten sam engine ale znacznie ulepszony.
Wzbogacili go o dynamiczne światła i 32Bit color i tekstury odbijające środowisko
( tak jak wozy w N4S odbijały na swojej masce chmury i drzewa ).Do tego muszę
przyznać że ich jakość uległa znacznej poprawie. Nawet jeśli się
podejdzie blisko do ściany nie zauważymy żadnych pikseli. Jakość "skinów"
ludzi jest także na bardzo wysokim poziomie. Całość chodzi bardzo płynnie i
nie ma w żadnych usterek (przynajmniej takowych nie zauważyłem ). Żeby
nacieszyć się grą powinien wystarczyć komp wyposażony mniej więcej w P233,
48MB RAM, i wymagany koniecznie akcelerator. Ja grałem na Celeron'nie 450Mh
(podkręcony) 128MB RAM i RIVA TNT. Mogłem sobie "podciągnąć"
poziom detali na ful w rozdzielczości 1024 - 768, żeby cieszyć się płynną
grą. Do tego gracz jest podtrzymywany w ciągłym
napięciu, ponieważ postacie wyskakują tu "nie wiadomo skąd"
Dźwięk jest bez zarzutu. Momentami przerażają odgłosy rannych ofiar
naszego oręża. . Gra się bardzo przyjemnie. Polecił bym ją każdemu, o ile
nie jest wrażliwy na brutalność. Dość ważną cechą jest to, że trzeba tu
trochę po myśleć. Gorąco polecam.
|

A masz za swoje! ;)

Oko w oko z wrogiem...

Niema to jak małe ognisko...
|